Dlaczego chodzenie na Walne coraz bardziej nie ma sensu
W obecnej praktyce Walnego naszej spółdzielni coraz częściej pojawia się pytanie: czy warto poświęcić sześć godzin swojego życia na spotkanie, na którym realny wpływ części członków jest praktycznie żaden, atmosfera coraz gorsza, a od ostatniego Walnego dodatkowo każda nasza decyzja podczas głosowania jest elektronicznie przypisana do konkretnego nazwiska? Powodów, żeby poważnie się nad tym zastanowić, jest coraz więcej.
Kiedyś liczono głosy - teraz zapisywane jest elektronicznie to jak głosował konkretny członek
Pojawiły się bardzo istotne zmiany.
Po pierwsze, do obsługi głosowań została zaangażowana zewnętrzna firma. Zewnętrzna obsługa Walnego kosztuje. Wynagrodzenie firmy znacząco zwiększa koszt organizacji każdego takiego zgromadzenia. Można byłoby to jeszcze próbować uzasadniać, gdyby poprzedni sposób głosowania powodował długie przerwy i problemy z ustaleniem wyniku. Tak nie było - przez lata pracownicy administracji bardzo sprawnie liczyli podniesione mandaty. Członek głosował, wynik był sumowany i zapisywano, ile głosów oddano „za”, ile „przeciw”. I tyle – na tym sprawa się kończyła.
Nie tworzono elektronicznej historii tego, jak konkretny Kowalski głosował w każdym głosowaniu. A teraz tak jest. Każdy uczestnik otrzymuje urządzenie do głosowania przypisane do konkretnej osoby. System rejestruje nie tylko wynik głosowania, ale również informację o tym, jak zagłosował konkretny członek spółdzielni. Np. czy poparł absolutorium dla Prezesa? To nie jest wyłącznie elektroniczne liczenie głosów. To techniczna możliwość stworzenia imiennej historii głosowań każdego członka.
Nie przekonuje nas argument o „nowoczesności” czy „sprawniejszym liczeniu”. Głosy wcześniej również były liczone sprawnie. Różnica polega na czymś innym. Kiedyś spółdzielnia znała wynik głosowania. Dziś może wiedzieć, jak w każdym głosowaniu zachował się konkretny członek. Dane związane z głosowaniami są obecnie gromadzone przez spółdzielnię. To daje możliwości zestawienia takich głosowań i tworzenie faktycznego profilu członka: „z nami” albo „przeciwko nam”. Takie profilowanie może się odbywać. System stwarza taką techniczną możliwość, której wcześniej po prostu nie było.
A w naszej spółdzielni nie jest to obawa abstrakcyjna. Członkowie regularnie muszą występować do administracji w dziesiątkach drobnych spraw: o dokumenty, informacje, zgody, rozliczenia, wykonanie określonych prac czy podjęcie decyzji. Osoby krytycznie nastawione do działań władz spółdzielni wielokrotnie odnosiły już wrażenie, że ich relacje ze spółdzielnią wyglądają inaczej niż relacje osób bezkrytycznych. Wielu mieszkańców segmentów zna sytuację, w której po wejściu w spór ze spółdzielnią nagle nawet załatwienie zwykłej sprawy zaczyna wyglądać inaczej.
Kiedyś podnosiłeś mandat, głos był liczony i liczył się wynik. Dziś każde Twoje głosowanie pozostawia elektroniczny ślad przypisany do Twojego nazwiska.
I każdy powinien mieć tego świadomość, zanim weźmie do ręki pilot.
Te same osoby, te same pierwsze ławy i coraz bardziej przewidywalny scenariusz
Drugi problem dotyczy samej organizacji Walnego. Formalnie wszystko wygląda demokratycznie. Walne wybiera Przewodniczącego, członków Prezydium, Komisję Mandatowo-Skrutacyjną i Komisję Wnioskową. W praktyce jednak rezultat od dawna wygląda zaskakująco podobnie. Do organów Walnego trafiają tylko przedstawiciele części wielorodzinnej spółdzielni. Co więcej, regularnie są to te same osoby.
Dotyczy to również Przewodniczącego Walnego. I tu warto doprecyzować rzecz, która czasem umyka. Przewodniczący posiada segment, który zamieszkuje, ale posiada również mieszkanie w budynku wielorodzinnym. Podczas ostatniego Walnego sam publicznie zażądał, aby jego segmentu nie uwzględniać w grupie 84 segmentów. Innymi słowy jest właścicielem segmentu, ale sam nie chce być utożsamiany z grupą mieszkańców segmentowych. To oczywiście jego prawo.
Na Walnym od lat można również obserwować charakterystyczny układ sali. Pierwsze rzędy sali zajmują przedstawiciele organów spółdzielni oraz członkowie Rady Nadzorczej. Wielokrotnie stamtąd podczas wystąpień osób krytycznych wobec działań władz spółdzielni można obserwować reakcje, gesty oraz sygnały kierowane w stronę prowadzącego obrady. Gest sugerujący, żeby już kończyć, spojrzenie, ruch ręką. Reakcja po konkretnym zdaniu. Później rzeczywiście pada wezwanie do zakończenia wypowiedzi. Opisujemy to, co mogą obserwować uczestnicy Walnego i jakie wrażenie wywołuje powtarzający się sposób prowadzenia obrad. Trudno się potem dziwić, że członek próbujący przedstawić krytyczne stanowisko zaczyna mieć poczucie uczestnictwa w dobrze znanym teatrzyku.
Dla zwykłego członka kilka minut potrafi okazać się problemem, ale w przypadku Prezesa, Przewodniczącego Rady Nadzorczej czy innych osób reprezentujących organy spółdzielni czas staje się natomiast wyjątkowo elastycznym pojęciem. Ich wystąpienia są długie. Bardzo długie. Padają polemiki, komentarze i rozbudowane odpowiedzi. Zdarzają się również wypowiedzi, które część członków odbiera jako obraźliwe. Pojawiają się wycieczki perosnalne, insynuacje, które nie odpowiadają faktom, dokumentom, czy obowiązującym przepisom prawnym. Żeby na ostatnim zebraniu nie było bajek i insynuacji, że Marvipol chce przejąć nasz pas zieleni oraz obrażania człońkiń spółdzielni moglibyśmy zaoszczędzić aż ok. godziny. Później brakuje czasu na sprawy o wyższym priorytecie.
Zaczyna to przypominać spektakl, w którym role są dobrze znane, pierwsze rzędy wiedzą, kiedy reagować, a członek krytyczny wobec władz musi walczyć nie tylko o swoje racje, ale czasem również o możliwość ich spokojnego wypowiedzenia. Można tylko z żalem patrzeć, jak instytucja, która powinna być świętem demokracji spółdzielczej, coraz częściej wygląda jak przedstawienie odgrywane według dobrze znanego scenariusza.
Segmenty przegrywają przez arytmetykę - nie przez gorsze argumenty.
Jest jednak problem jeszcze bardziej fundamentalny. Nasza spółdzielnia jest po prostu niejednorodna. Mamy domy wielorodzinne i mamy segmenty. To dwa zupełnie odmienne rodzaje nieruchomości, z innymi potrzebami, inną infrastrukturą, innymi kosztami i w wielu przypadkach całkowicie innymi problemami. Naturalnym i racjonalnym mechanizmem jest to, że każdy członek przywiązuje największą wagę do spraw, które dotyczą jego miejsca zamieszkania. Mieszkaniec bloku będzie zainteresowany windą. Mieszkaniec segmentu może być zainteresowany drogą, terenem zielonym, sposobem rozliczenia infrastruktury. Nie ma w tym nic dziwnego. Problem polega na tym, że jedna z tych grup ma trwałą przewagę liczebną. A druga - my – pozostajemy znaczną mniejszością. Możemy więc mieć najlepszy argument, na końcu i tak jest głosowanie, a głosowanie to matematyka.
Jeżeli interes mieszkańców segmentów staje w sprzeczności z interesem lub oczekiwaniem liczniejszej części spółdzielni, nie mamy realnej możliwości samodzielnego przegłosowania rozwiązania, które poprawiłoby naszą sytuację.
To samo widać w organach spółdzielni. Najważniejsze stanowiska zajmują przedstawiciele części wielorodzinnej. Rada Nadzorcza jest w całości zdominowana przez przedstawicieli tej części zasobów. Organy Walnego również są w praktyce obsadzane przez te same środowiska. Nasze problemy łatwo marginalizować, bo dotyczą mniejszości. I jeszcze raz: nie mamy pretensji do mieszkańców bloków, że interesują się własnymi problemami i dobrze dbają o swój interes. To zupełnie naturalne i bardzo racjonalne działanie z ich strony.
Jednak pokazuje to, jak źle działa jedna spółdzielnia łącząca dwie grupy o tak odmiennych interesach i tak nierównej reprezentacji liczbowej. Coraz bardziej przypominają walkę Don Kichota z wiatrakami.
Możemy pisać pisma. Możemy przychodzić na Walne. Możemy spędzić tam sześć godzin. A potem dochodzimy do głosowania i okazuje się, że proporcje członków pozostają dokładnie takie same jak sześć godzin wcześniej. I dlatego coraz trudniej znaleźć racjonalny powód, żeby poświęcać kolejne sześć godzin życia na rytuał, którego wynik w kluczowych dla segmentów sprawach jest w dużej mierze przewidywalny.
Przychodzisz na Walne jako członek - możesz zostać "publicznie opluty"
Jest jeszcze jeden argument. Atmosfera. Przychodząc na Walne, trzeba coraz częściej liczyć się nie tylko z polemiką dotyczącą konkretnej uchwały. Można również stać się przedmiotem publicznego, personalnego ataku. Dotyczy to zarówno pojedynczych osób, jak i mieszkańców segmentów jako całej grupy. Negatywne nastawienie wobec osób aktywnie reprezentujących interesy segmentów jest coraz bardziej widoczne. Nasza obserwacja jest prosta: im bardziej realny staje się temat podziału spółdzielni i im bardziej stanowczo mieszkańcy segmentów zaczynają walczyć o swoje prawa, tym ostrzejsza staje się reakcja części władz i osób związanych z obecnym układem spółdzielni.
Jako grupa coraz częściej słyszymy, że powodujemy konflikty, przeszkadzamy, komplikujemy funkcjonowanie spółdzielni czy „sypiemy piach w tryby”. A czasem wypowiedzi kierowane są już nie do anonimowej grupy, lecz bezpośrednio do konkretnych osób. Jednym z najbardziej wymownych przykładów była wypowiedź Przewodniczącego Walnego skierowana do dwóch członkiń naszej spółdzielni. Po jej zakończeniu na sali naprawdę zapadła grobowa wielominutowa cisza po stronie członków spółdzielni.
Publikujemy poniżej dosłowną transkrypcję, aby każdy sam mógł wyrobić sobie zdanie. Pod artykułem znajduje się również nagranie tej wypowiedzi. Głos Przewodniczącego został technicznie zmodulowany i zmodyfikowany w celu jego anonimizacji.
Transkrypcja - wypowiedź Przewodniczącego Walnego (1 do 1)
„Dziękuję. Przy okazji tej uchwały proszę, sam sobie udzielam głosu. Zwracam się do pani Chacińskiej, Chmielińskiej przepraszam i do pani Gizy o zdjęcie kłamliwego artykułu ze strony internetowej, gdzie państwo mnie i panią Irminę oskarżyłyście o fałszowanie ...yy... protokołu oraz o stwierdzenie, że nie padły ...yy... że podczas walnego nie padły słowa, które zostały w niej zawarte, podczas gdy słowa te zawarte w protokole zostały przepisane w sposób stenograficzny.
Uważam za podłe działanie z waszej strony wysyłanie do mnie listów poleconych i niepo-, i naruszanie mojego miru domowego, umieszczenie mojego nazwiska na stronie internetowej, że sfałszowałem protokół.
Ja również poświęcam czas, yy, prywatny na cele społeczne, jeżeli jestem, jestem o to poproszony. Paniom nie służy tutaj ten cel, żeby coś wyjaśnić. Paniom służy, żeby pompować balon konfliktu, że my, członkowie segmentów jesteśmy jacyś inni w stosunku do spółdzielni. Tak, że tutaj przepaść jest.
Proszę również o odjęcie mojego segmentu z wyliczanki, że jesteśmy grupą segmentową - osiemdziesięciu czterech. [oklaski]
Panie, panie spamujecie od dziewiętnastego roku wszelkie władze spółdzielni. Już nie tylko sąsiadkę, która była prezesem, ale również każde ciało, wszystkie osoby. I to się przerzuca na nas. Poświęcamy czas społecznie. Sypiecie piach w tryby, nie ułatwiając pracy tym, którzy poświęcają ten czas społecznie.
Dziękuję uprzejmie za prywatną wypowiedź, nie jako przewodniczącego walnego. Dziękuję.”
Nagranie chronione hasłem
Zanonimizowany fragment nagrania dostępny tylko członkom SM "Dębina".
„sam sobie udzielam głosu” / "dziękuję uprzejmie za prywatną wypowiedź, nie jako przewodniczącego walnego"
Przewodniczący sam sobie udzielił głosu i sam sobie podziękował, a na koniec powiedział, że przez tą chwilę "nie był Przewodniczącym". Zabawne. Każdy może sam odpowiedzieć sobie na pytanie, czy osoba prowadząca obrady może wygłosić z miejsca przewodniczącego walnego (organu spółdzielni) personalną szkalującą wypowiedź skierowaną do członków spółdzielni, a następnie uznać, że była to wypowiedź całkowicie prywatna. No nie, to tak nie działa. Dla sądu sprawa jest oczywista - nie dadzą się nabrać na "rozdwojenie jaźni".
„oskarżyłyście o fałszowanie”
Protokół jest kłamliwy - i nie jest to kwestia opinii Przewodniczącego Walnego czy Prezesa. Poprzednie Walne zostało nagrane przez członków spółdzielni, dlatego można obiektywnie porównać treść protokołu z rzeczywistym przebiegiem obrad. Protokół zawiera treści, które na sali nie padły, a więc przedstawia nieprawdziwy obraz Walnego. Podpisując taki dokument, legitymizuje się jego treść – dlatego przed złożeniem podpisu należało ją po prostu zweryfikować. Tyle.
"w sposób stenograficzny"
Jeżeli Przewodniczący używa tego sfomuowania - to warto, żeby wiedział co znaczy. Nie - protokół to nie zapis stenograficzny. Definicja "Zapis stenograficzny (nazywany też stenogramem) to wierny, słowo w słowo zapis mowy, dyskusji lub posiedzenia, wykonany za pomocą stenografii – czyli specjalnej metody szybkiego pisania przy użyciu krótkich symboli i skrótów."
"że my, członkowie segmentów jesteśmy jacyś inni w stosunku do spółdzielni"
I tu także Pan się myli Panie Przewodniczący. Segmenty są w zupełnie w innej sytuacji niż domy wielorodzinne i jest to fakt - segmenty to domy jednorodzinne o zupełnie innych potrzebach i problemach niż budynki wielorodzinne. Nie mamy ich aż tyle problemów i potrzeb, i nie potrzebujemy tak rozbudowanej spółdzielni zarówno pod kątem formalnym, persnalnym i budżetowym. Nie godzimy się na zabudowywanie pasa zieleni, który znacząco podnosi wartość naszych nieruchomości, a naturalnie mniej domów wielorodzinnych. Nie godzimy się na finansowanie pseudo-wspólnych projektów, które nam nie służą. Nie jest to żaden „napomponwny balon konfliktu”, lecz obiektywna różnica interesów wynikająca ze struktury naszej spółdzielni.
"spamujecie od dziewiętnastego roku wszelkie władze spółdzielni", "sypiecie piach w tryby"
Na szczęście nie wszystkim mieszkańcom jest wszystko jedno. Wśród segmentowiczów są osoby (i dobrze, że są), które od lat angażują swój czas, wiedzę i energię w sprawy wspólne. To właśnie dzięki nim wiele rzeczy wyszło na jaw, wiele niekorzystnych działań udało się zatrzymać, a władze spółdzielni podlegają choćby podstawowej kontroli społecznej w niestety tylko małych obszarach działalności. Jeśli ten wysiłek ktoś nazywa „sypaniem piachu w tryby”, to warto pamiętać, że czasem właśnie taki „piasek” powstrzymuje złe decyzje. Za wieloletnią aktywność społeczną należy się wysłuchanie i szacunek, a nie publiczne deprecjonowanie przez osobę prowadzącą Walne.
"podłe działanie", "naruszanie mojego miru domowego"
Panie Przewodniczący: nie i nie. Zwykłe skierowanie pisma i doręczenie go do skrzynki pocztowej nie jest
żadnym „naruszaniem miru domowego”. Treść pisma dotyczyła konkretnej, możliwej do sprawdzenia
niezgodności protokołu z przebiegiem Walnego. Do dziś nie wskazano nawet minuty i sekundy nagrania, w
której miałoby paść sporne „wyjaśnienie”, mimo że właśnie o taki timecode wprost prosiliśmy. W piśmie
zwracaliśmy też uwagę, że zaproponowany sposób odsłuchu nie zapewniał warunków do rzetelnej weryfikacji i
mógł mieć charakter pozorny.
Zamiast udzielić merytorycznej odpowiedzi, zaproponowano odsłuch wielogodzinnego nagrania w warunkach, w
których dwie starsze członkinie miały samodzielnie przeglądać materiał bez realnej technicznej możliwości
wygodnego wyszukania spornego fragmentu. Nie wskazano im nawet, gdzie rzekome słowa miały paść. Dlatego
materiał został zweryfikowany w inny sposób – na podstawie nagrań wykonanych przez samych członków
spółdzielni. Domaganie się sprawdzenia prawdziwości oficjalnego protokołu nie jest „podłym działaniem”. To
zwykła kontrola tego, co zostało zapisane w dokumencie, pod którym później ktoś składa podpis.
Warto samodzielnie zapoznać się ze skierowanym pismem i ocenić czy jest to spamowanie, czy podłe działanie czy naruszenie miru domowego.
I ostanie, ale ważne: "Poświęcamy czas społecznie."
Martwi się Pan o relacje członkini spółdzielni z jej sąsiadką, która kiedyś była Prezesem – Panie Przewodniczący, może zamiast tego warto zainteresować się własnymi relacjami z sąsiadami. Na zdjęciach widać samochody należące do Pana Przewodniczącego i członków rodziny. Jest ich sześć, zajmują łącznie pięć miejsc parkingowych Te trzy, pod plandeką, rodem z poligonu Układu Warszawskiego nie dodają do eststyki naszego osiedla. Sąsiedzi zadają jednak znacznie poważniejsze pytanie: na jakiej podstawie zajmowane są te miejsca i czy wszystkie są zajmowane na podstawie umowy? Czy przypadkiem nie korzysta Pan z wiedzy ze spółdzielni, które miejsca pozostają niewynajęte, pozostawiając tam własne samochody? Pytamy – zwłaszcza skoro tak chwali się Pan społecznym poświęceniem swego czasu.
Jeżeli miejsca te znajdują się w oznaczonej strefie ruchu lub strefie zamieszkania, pojawia się dodatkowe pytanie o legalność pozostawiania tam pojazdów bez tablic rejestracyjnych lub wyglądających na nieużywane – przepisy przewidują możliwość ich usunięcia.