Maszt telefonii komórkowej Play na terenie osiedla. Brawo Zarząd i Rada Nadzorcza – "dobra" robota!
Dopiero niedawno opublikowany protokół z posiedzenia Rady Nadzorczej SM „Dębina”, które odbyło się w dniu 3 listopada 2025 r. pokazał czym m.in. zajmują się władze spółdzielni. Wśród omawianych punktów znalazła się informacja o rozmowach dotyczących posadowienia masztu telefonii komórkowej operatora Play na terenie osiedla.
To jedyne źródło, z którego mieszkańcy dowiedzieli się, że taki temat w ogóle istnieje. Nie było wcześniejszej informacji, nie było konsultacji, nie było pytania o zdanie mieszkańców.
Czy mieszkańcy w ogóle chcą masztu?
To podstawowe pytanie… którego nikt nie zadał.
Zdanie mieszkańców się nie liczy. Czy przy projekcie fotowoltaiki, czy przy innych projektach realizowanych z funduszu infrastruktury, funduszu zasobowego czy funduszy remontowych budynków wielorodzinnych – a w każdym z tych przypadkach mówimy o zgromadzonych dużych (setki tys. zł) środkach finansowych czy pobieranych bardzo wysokich stawkach np. na fundusz remontowy (rzędu 4-5 zł).
„Bardzo korzystna”, czyli ile?
W protokole będącym jedynym obecnym źródłem informacji pojawia się ogólnikowe stwierdzenie, że:
„rozważana instalacja masztu i dzierżawy gruntów byłaby bardzo korzystna dla Spółdzielni”.
Bez kwot. Bez warunków. Bez konkretów.
Sprawdziliśmy rynkowe stawki dzierżawy gruntu pod maszt telefonii komórkowej w Warszawie - w lokalizacjach porównywalnych do osiedli mieszkaniowych. To około 4–6 tys. zł miesięcznie, w naszym przypadku jest to około 5 tys. zł / miesiąc (weryfikujemy to w Play).
To są właśnie te „ogromne wpływy”, o których wspomina Rada Nadzorcza. 5 tys. zł miesięcznie to kwota wręcz symboliczna - nieproporcjonalna do potencjalnych skutków przestrzennych, społecznych i wizerunkowych takiej decyzji.
Decyzja bez mieszkańców?
Najbardziej niepokojące nie są jednak same pieniądze, ale tryb, w jakim sprawa może być procedowana.
Z protokołu wynika, że Zarząd ma przygotować projekt wraz z uchwałą „do akceptacji Rady Nadzorczej”. Nie ma ani słowa o Walnym Zgromadzeniu, mimo że: 1. chodzi o dzierżawę terenu osiedla, 2. ingerencję w sposób jego zagospodarowania, 3. długoterminową umowę z podmiotem zewnętrznym.
To są sprawy, które powinny być przedmiotem decyzji członków spółdzielni, a nie zapadać w wąskim gronie „przy zamkniętych drzwiach” – na posiedzeniach RN czy Zarządu.
Informacje są „cedzone”
W ostatnim piśmie do mieszkańców Zarząd (i w zasadzie Przewodniczący Rady Nadzorczej) zachęcają mieszkańców, aby „zadawali pytania bezpośrednio w spółdzielni”. Dlatego, zgodnie z sugestią, udostępniamy wzór wniosku o informację, który każdy członek może skierować do Rady Nadzorczej (lub też do Zarządu), aby uzyskać konkretne informacje:
- o warunkach umowy,
- o kwotach,
- o czasie trwania,
- i przede wszystkim: o tym, kto i w jakim trybie ma podjąć decyzję.
Bo decyzje dotyczące wspólnej przestrzeni nie powinny zapadać po cichu. Wszelkie informacje dot. działań władz spółdzielni, planów, umów i ponoszonych kosztów należą się każdemu członkowi spółdzielni. To gwarantuje nam prawo – mimo że władze robią wszystko, żeby tak nie było.