Robieni w konia.
Epizod 2: Remont ogrodzenia za 1,3 mln zł

20 kwietnia 2026
Aktualności
Remont ogrodzenia przy ul. Belgradzkiej w SM Dębina
Dziś od ul. Belgradzkiej, jutro reszta...

Dziś chodzi o rozpoczęty w tym tygodniu remont około 82 metrów ogrodzenia od strony ul. Belgradzkiej. Budżet to około 80 tys. zł z Funduszu Infrastruktury, wspólnego dla segmentów, MDM i domów wielorodzinnych. Ale po kolei: 9 marca 2026 r. Zarząd podejmuje decyzję (protokół z dnia 9.03.2026) o opublikowaniu zapytania ofertowego, 19 marca 2026 r. na stronie spółdzielni pojawia się ogłoszenie o zbieraniu ofert, termin składania ofert wyznaczono do 9 kwietnia, a start prac następuje 20 kwietnia. Myślisz, że wszystko się zgadza? Nic bardziej mylnego.

Ekspresowe tempo zapala czerwoną lampkę

Zatrzymajmy się na chwilę. Od publikacji ogłoszenia 19 marca do terminu składania ofert 9 kwietnia mijają tylko 21 dni. Od otwarcia ofert 9 kwietnia do rozpoczęcia prac 20 kwietnia jest zaledwie 11 dni. Cała procedura - od ogłoszenia do wejścia wykonawcy na teren robót - ma się więc zamknąć w 32 dniach. Jest to również czas obejmujący okres wielkanocny.

Innymi słowy: wykonawcy mieli w ekspresowym tempie zdobyć dokumenty, zrobić wizję lokalną, policzyć kosztorysy, skompletować papiery i złożyć ofertę, a Zarząd miał jeszcze otworzyć oferty, przeanalizować je, wybrać podmiot, przeprowadzić negocjacje, podpisać odpowiednią umowę i uruchomić inwestycję. Tak nie wygląda procedura nastawiona na szeroką konkurencję. Tak wygląda procedura, która budzi bardzo poważne pytanie, czy wszystko od początku nie było ustawione pod z góry upatrzony finał. A kiedy pieniądze wydaje się w takim stylu, mamy pełne prawo zacząć podejrzewać nie tylko niegospodarność, ale także mechanizm, który niebezpiecznie pachnie układem.

Gdzie opublikowano ogłoszenie, ile otrzymano ofert

Najważniejsze pytanie brzmi: gdzie opublikowano to ogłoszenie? Nie na popularnych portalach branżowych. Nie w żadnym szeroko dostępnym systemie zakupowym. Nie w miejscach, gdzie realnie zaglądają dziesiątki wykonawców. Ogłoszenie pojawia się wyłącznie na stronie internetowej spółdzielni. Czyli tam, gdzie zobaczy je głównie ten, kto już wie, że ma tam zajrzeć.

Taki sposób prowadzenia postępowania budzi podejrzenie, że konkurencja, o ile była, to miała być tylko na papierze. Z nieoficjalnych informacji wynika, że wpłynęła tylko jedna oferta. Jeżeli to prawda, trudno mówić o jakiejkolwiek konkurencji cenowej.

Zarząd zostawia sobie „pełną swobodę”

Uwaga: sam Zarząd wpisuje do ogłoszenia i projektu umowy rozwiązania, które dają mu niemal pełną swobodę: może wybrać dowolnego oferenta, może odrzucić ofertę bez podania przyczyny, może unieważnić postępowanie bez podania przyczyny, może prowadzić negocjacje z wybranymi wykonawcami, w tym negocjacje ceny. To nie są zapisy, które dają mieszkańcom poczucie przejrzystości. To są zapisy, które dają ogromną władzę decyzyjną wąskiej grupie osób i jednocześnie utrudniają społeczną kontrolę.

W praktyce wygląda to tak: ogłoszenie ma bardzo ograniczony zasięg, czasu jest mało, ofert prawdopodobnie prawie nie ma, a na końcu i tak Zamawiający, czyli Zarząd, zastrzega sobie prawo do „swobodnego wyboru”. A wszystko to ubrane w istniejący regulamin określający zasady wyboru wykonawców robót remontowych w SM „Dębina”, który daje tylko iluzję, że mamy do czynienia z jakimś rzetelnym procesem wyboru wykonawcy. Tak właśnie jesteś robiony w konia.

Zakres prac jest sztucznie napompowany

Jeszcze gorsze jest to, że cały ten projekt sprawia wrażenie sztucznie pompowanego. Nie mówimy o budowie nowego ogrodzenia. Mówimy o kosztownej renowacji istniejącego fragmentu: demontaż, piaskowanie lub śrutowanie, cynkowanie ogniowe, malowanie proszkowe, nowe marki stalowe, naprawa słupów, tymczasowe wypełnienia, regulacje, dokumentacja fotograficzna, zabezpieczenia. Wszystko opisane szeroko, ciężko i technicznie.

Tylko po co? To jest pytanie podstawowe. Ten remont ogrodzenia nie wynika z żadnej oczywistej konieczności. Nie wygląda na pilną naprawę awaryjną. Jest zbędny, bo stan ogrodzenia tego nie wymaga. Wygląda natomiast na bardzo kosztowną renowację czegoś, co spokojnie mogłoby jeszcze służyć albo mogłoby być naprawiane znacznie skromniej i taniej.

Ile to naprawdę kosztuje. Odpowiedź: 1,3 mln zł

Na tym najkrótszym odcinku rachunek już jest mocno niepokojący. Około 82 metry ogrodzenia mają kosztować około 80 tys. zł. To daje prawie 1 tys. zł za metr bieżący renowacji. W przeliczeniu na lokale wychodzi około 320 zł za lokal tylko za ten niewielki fragment.

Sąsiedzi! A przecież to dopiero początek. Skoro jest remont ogrodzenia od ul. Belgradzkiej, to trzeba remontować dalej, no bo jak... Po tym odcinku pozostaje jeszcze około 1200 metrów reszty ogrodzenia. Jeśli przyjąć podobny poziom wydatków, robi się z tego projekt za kolejne około 1,2 mln zł. Dla mieszkańców oznaczałoby to koszt rzędu około 5 tys. zł na segment czy mieszkanie. I to za coś, co wcale nie wygląda na inwestycję pierwszej potrzeby. Oj, coś tu dziwnie zaczyna pachnieć...

Każdy powinien mieć prawo wiedzieć, dlaczego wybrano właśnie taki zakres prac, właśnie taki tryb, właśnie taki pośpiech i właśnie tak zamknięty sposób zbierania ofert.

Czerwone flagi, których nie da się ignorować

Nie trzeba nikogo na niczym łapać, żeby widzieć czerwone lampki. Wystarczy spojrzeć na fakty:

  • bardzo krótki harmonogram,
  • publikacja ogłoszenia tylko na stronie spółdzielni,
  • możliwa jedna oferta,
  • ogromna swoboda Zarządu przy wyborze wykonawcy,
  • wysoki koszt prac, które nie wyglądają na pilne ani konieczne.

To są okoliczności, które każą zadać jedno bardzo niewygodne pytanie: czy tu naprawdę chodzi o remont, czy o przepchnięcie drogiego zamówienia w taki sposób, żeby nikt nie przeszkadzał?

Konie

Mamy pełne prawo domagać się odpowiedzi. Ilu wykonawców realnie brało udział w postępowaniu? Ile ofert wpłynęło? Jakie były ceny? Kto został wybrany? Na jakiej podstawie?

Bo jeśli ktoś wydaje cudze pieniądze, powinien działać przejrzyście. Jeżeli zamiast przejrzystości mamy pośpiech, zamknięty obieg informacji, iluzję konkurencji i bardzo duże pieniądze, to mieszkańcy nie tylko mogą, ale wręcz powinni zacząć patrzeć władzy na ręce.

Ale wy tego nie robicie, sąsiedzi... dlatego dalej będziecie robieni w konia. Coraz bardziej i mocniej, i na większą kwotę. I kiedyś spojrzycie w lustro i zobaczycie konia ;-)

Zasada rzetelności i uczciwości
Informacje zamieszczone na tej stronie są starannie opracowywane i zawsze sprawdzane przez nasz zespół oraz ekspertów danych dziedzinZależy nam, by to, co publikujemy, było rzetelne, przejrzyste i oparte na faktach.
Niezależny nadzór obywatelski
Strona pełni funkcję obywatelskiego nadzoru nad działaniami dotyczącymi segmentów. Opieramy się na jawnych źródłach, dokumentach i faktach, a wszystkie publikowane treści są sprawdzane pod kątem zgodności z interesem mieszkańców oraz zasadami transparentności. Naszym celem jest pilnowanie rzetelności decyzji podejmowanych przez nas - właścicieli segemntów.